MODLITWA ZA CHORE DZIECI

CZEKAJĄC NA DESZCZ RÓŻ.

„Nasze Dzieci” – tak mówimy o wszystkich dzieciach, które zgłaszane są do naszej Wspólnoty, z prośbą o modlitewne wsparcie. Są to dzieci chore i cierpiące; dzieci z nowotworami, z chorobami genetycznymi, dzieci niepełnosprawne, uzależnione, z rodzin rozbitych a także dzieci, które pogubiły się w życiu. Pamiętamy również o dzieciach cierpiących za granicami naszego kraju, o głodujących, dzieciach ulicy, zaginionych, zniewolonych, wykorzystywanych i chorych na duszy.

Od stycznia 2009 roku w intencji zgłaszanych dzieci członkowie wspólnoty codziennie modlą się nieustającą nowenną wstawienniczą do św. Teresy od Dzieciątka Jezus, którą wybraliśmy jako orędowniczkę i opiekunkę wszystkich dzieci, szczególnie potrzebujących modlitewnego wsparcia. Wsłuchujemy się w słowa świętej, która powiedziała ”Tak, niebem moim będzie czynić dobrze na ziemi, będę spuszczać na ziemię deszcz róż”. Utworzyliśmy księgę, do której wpisujemy dzieci, oddane pod opiekę modlitewną wspólnoty. Księga ta składana jest na ołtarzu podczas Mszy świętej w trzecie soboty miesiąca, sprawowanej w intencji chorych i cierpiących dzieci oraz ich najbliższych.

Pragniemy wspomagać modlitwą również i rodziny cierpiących dzieci, przeżywających bardzo trudne chwile, borykających się z różnymi trudnościami. W szczególności otaczamy pamięci i modlitw matki chorych dzieci, które nieraz  rezygnują z pracy zawodowej, żeby czuwać przy swoim dziecku w szpitalu czy w domu. Rodziców dzieci powierzamy rodzicom św. Teresy od Dzieciatka Jezus – św. Zelii i św. Ludwikowi Martin. „Nasze dzieci” są ciągle blisko naszej wspólnoty – znamy je z imienia i wiemy jakie mają kłopoty, utrzymujemy kontakt z niektórymi rodzicami, otrzymujemy od nich na bieżąco informacje o tym, co dzieje się w życiu ich dziecka, czasami dostajemy także zdjęcia naszych pociech. Staramy się być z nimi i w radości i smutku. Można powiedzieć, że nasza wspólnota powiększyła się o 900 osób – bo tyle właśnie mamy zgłoszonych dzieci.

Dzieci potrzebujące modlitewnego wsparcia  prosimy zgłaszać podając: imię dziecka, wiek, miejsce zamieszkania i intencję, w której mamy się modlić. W prezencie wspólnota wysyła obrazek św. Teresy od Dzieciątka Jezus z płateczkiem róży otartym o Jej relikwie. Jeżeli rodzice zechcą taki obrazek dla dziecka, to wówczas prosimy podać dokładny adres zamieszkania.

HISTORIA

Pomysł modlitwy za chore dzieci zrodził się w lutym 2009 r. jako odpowiedź wspólnoty na Program Duszpasterski Kościoła w Polsce ”Otoczmy troską życie”. Wcześniej modliliśmy się za chore rodzeństwo z Gdyni: Daniela- chorego na raka i jego chorą siostrę Basie, taka prośba dotarła do nas w styczniu 2009 r. Objęliśmy je codzienną modlitwą wspólnotową. Dzieci wchodząc w nasze serca , wskazały nam jeden z kierunków posługi naszej wspólnoty: modlitewną opiekę nad chorymi i cierpiącymi dziećmi. Powierzamy je wszystkie wstawiennictwu wielkiej świętej Karmelu – św. Teresie od Dzieciątka Jezus. Chcemy apostołować wraz ze świętą, która powiedziała: „Czuję,że mamy taką samą drogą zmierzać do nieba: drogą cierpienia połączonego z miłością”. Pierwsza uroczysta Msza św. odbyła się 1 października 2009 roku, w święto świętej Teresy od Dzieciątka Jezus. Zaprosiliśmy dzieci chore wraz z rodzicami i opiekunami do kościoła p.w. św. Maksymiliana Kolbe w Aleksandrowicach (dzielnica Bielska-Białej), w którym znajdują się relikwie świętej. Mszę św. dziękczynno-błagalną w intencji dzieci i ich najbliższych odprawił o. karmelita Marcin Skowronek, który udzielił chorym dzieciom Sakramentu Chorych. Poświęcił również przyniesione róże, jako symbol Bożych łask wyproszonych przez wstawiennictwo św. Teresy. I tak, każdego roku, od sześciu lat, 1 października odprawiana jest uroczysta Msza św. z udziałem dzieci i ich najbliższych. Dziękujemy dobremu Bogu za ogrom otrzymanych łask i wysłuchane prośby. W lutym 2014 roku zostaliśmy obdarowani relikwiami św. Teresy od Dzieciątka Jezus i Jej Rodziców (kanonizowanych 18 października 2015 roku), które zostały umieszczone w kościele p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bielsku-Białej, przy którym obecnie spotyka się nasz Świecki Zakon Karmelitów Bosych. Powierzamy się ich orędownictwu u naszego Ojca w niebie.

ŚWIADECTWA

Z dnia 27 czerwca 2014 r. (imiona w liście zostały zmienione}

Droga Wspólnoto!

Zwracamy się z gorącym podziękowaniem za modlitwę w intencji naszych dzieci – Karola i Oli. Dwa lata, odkąd dzieci są z nami, uświadomiły nam, że pół roku najtrudniejszych wydarzeń w naszym życiu przetrwaliśmy tylko dzięki modlitwie wszystkich Dobrodziejów.

Nasze dzieci również wiele dobrego Wam zawdzięczają. Wbrew diagnozom holenderskich lekarzy o prawostronnym paraliżu ciała, [Karol] nie tylko samodzielnie siedzi, ale także chodzi. Jego rozwój psychiczny oceniany jest również jako prawidłowy. Ola, po rocznym uczęszczaniu do przedszkola odzyskuje równowagę psychiczną. Dzieci są uśmiechnięte, radosne i przede wszystkim – wśród najbliższych.

Każdego dnia dziękujemy Bogu z to, że wszystko tak dobrze się skończyło. Także i Wam, droga Wspólnoto, dziękujemy za nieustanną modlitwę, prosząc o dalsze modlitewne wsparcie, także dla kolejnego dziecka, które we wrześniu przyjdzie na świat.

Mamy nadzieję, że dane nam będzie się spotkać, tymczasem przekazujemy zdjęcie naszych dzieci.

Wdzięczni rodzice.

 

Z końca roku 2014 – wybrane fragmenty:

Mam na imię Dorota… Chciałabym bardzo podziękować Wspólnocie Karmel, która gorliwie modliła się za mojego syna Wojtka (ma obecnie 9 lat) o jego uzdrowienie z tików nerwowych za wstawiennictwem św. Tereski od Dzieciątka Jezus.

W marcu 2014 r. Wojtek zaczął bardzo mrugać oczami, więc udaliśmy się do okulisty. Lekarz nic nie stwierdził. Od kwietnia przestał mrugać, natomiast zaczął dziwnie chrząkać. Również często przeziębiał się. Udaliśmy się do pediatry i przepisane zostały mu leki na alergię. One jednak nic nie pomagały… Pod koniec lipca Wojtek zaczął bardzo gwałtownie potrząsać wbrew swojej woli głową… Bardzo bolała go głowa, kark, czuł się apatyczny, zmęczony. Jedynie w nocy tiki ustawały. Nie mógł on normalnie funkcjonować… Rozpoczęły się wędrówki od szpitala do neurologów, psychiatrów, psychologów. Byliśmy załamani i zdruzgotani.

Do wszystkich znajomych, całej rodziny wysyłałam smsy z prośba o modlitwę za Wojtka. Jedna z moich bardzo wierzących koleżanek dała mi numer telefonu do Wspólnoty Karmel, która modli się właśnie za dzieci. Poprosiłam Wspólnotę o modlitwę… Przysłano Wojtkowi piękną modlitwę do św. Tereski od Dzieciątka Jezus, którą codziennie staraliśmy się odmawiać…

Lekarze nie bardzo umieli postawić diagnozę skąd wzięły się tiki, zważywszy na to, że wyniki (m.in. krwi, EKG) Wojtek miał wręcz idealne. Wojtek brał leki, które tylko na krótko pomagały i pojawiła się potrzeba podawania mu coraz silniejszych, psychotropowych leków. Mogły one wywołać skutki uboczne. Mimo tego nie ustawaliśmy w modlitwie, a ja zaczęłam odczuwać skutki modlitw. Z czasem pojawił się w mym sercu pokój i zdanie na wolę Bożą. Było to bardzo potrzebne, ponieważ pod sercem nosiłam dzieciątko i nie chciałam się bardzo denerwować.

27 października 2014 r. przyszedł na świat Adaś i radość była z tego powodu wielka. U Wojtka zaczęliśmy obserwować poprawę, tików było coraz mniej. Po około miesiącu całkowicie ustały. To był dla nas cud!! Wierzymy, że św. Tereska od Dzieciątka Jezus wyprosiła łaskę uzdrowienia dla Wojtka!!! A dokonało się to przez gorliwą modlitwę Wspólnoty Karmel.

Dziękujemy Wam Droga Wspólnoto za Wasz dar modlitwy.

 

Z dnia 7 czerwca 2015 – fragment

Szczęść Boże!

Rok temu – dokładnie w styczniu 2014 – modliliście się, Kochani, w intencji zdrowia naszej córeczki Olusi, wcześniaka, która była w ciężkim stanie (sepsa itp.). Dostaliśmy od Was piękny obrazek św. Teresy od Dzieciątka Jezus, który codziennie „jeździł” z nami do Ligoty, do Oli. Chciałam się z Wami podzielić radością – Oleńka w Wigilię skończyła rok, jest zupełnie zdraowa, rozwija się jak urodzeni bezproblemowo rówieśnicy – po prostu prawdziwy cud!!

Z całego serca dziękujemy wszystkim osobom związanym ze Świeckim Zakonem Karmelitańskim, które były modlitwnie zaangażowane w sprawę naszej Oli!…

 

Z 2015 r.

Świadectwo pani Bożeny, opiekującej się Sebastianem.

U pana Sebastiana 15 lat temu, po śmierci jego mamy, rozpoczęły się kłopoty ze zdrowiem. Rozpoznanu u niego neuropatię, która spowodowała ograniczenia w chodzeniu. Poruszał się za pomocą wózka, chodzika lub trzymał się ścian. Nie wychodził z domu. W 2013 roku poprosiłam o modlitewne wsparcie dla Sebastiana Waszą wspólnotę. Sebastian rozpoczął też rehabilitację. Od tego czasu zaczęła się powolna poprawa zdrowia. Na dzień dzisiejszy porusza się sam, ale zawsze pod opieką. Po domu porusza się sprawnie, nie musi trzymać się ścian.

Reasumując stan jego zdrowia pod względem poruszania się znacznie się poprawił.

Bóg zapłać.