CZUWANIE ZE ŚWIĘTĄ TERESĄ OD DZIECIĄTKA JEZUS 12.10.2011

O godzinie trzeciej rano przeszłam przez Lisieux pogrążone jeszcze we śnie; wiele uczuć cisnęło mi się wówczas do duszy. Miałam poczucie, że idę w nieznane i że wielkie rzeczy tam na mnie czekają… Tatuś był rozradowany; kiedy pociąg ruszył, zaśpiewał starą piosenkę: „Roule, roule, ma diligence, nous voilŕ sur le grand chemin”. Do Paryża przybyliśmy rano i zaraz zabraliśmy się do zwiedzania go. Drogi Ojczulek niemało się natrudził, by tylko sprawić nam przyjemność, toteż niebawem oglądnęliśmy wszystkie cuda stolicy. Jeśli chodzi o mnie, to znalazłam tylko jeden jedyny, który mnie zachwycił, a była nim: „Matka Boska Zwycięska” . Ach! tego, co przeżyłam u Jej stóp, nie potrafię wyrazić… Łaski, jakich mi udzieliła, poruszyły mnie tak głęboko, że jedynie łzami mogłam wypowiedzieć moje szczęście, podobnie jak w dniu pierwszej Komunii św…. Najświętsza Panna dała mi przeświadczenie, że to naprawdę Ona uśmiechnęła się do mnie. Zrozumiałam, że czuwa nade mną, że jestem Jej dzieckiem, pojęłam też, że nie mogę Jej dać nic więcej, ponad to, by nazywać Ją „Mamusią”, które to imię wydawało mi się tkliwsze niż imię „Matka”… Z jakąż żarliwością prosiłam Ją, by mnie nieustannie strzegła i wkrótce ziściła moje marzenie o ukryciu się w cieniu Jej dziewiczego płaszcza! Ach! to było jedno z mych pierwszych marzeń dziecięcych… Kiedy urosłam, zrozumiałam, że w Karmelu znajdę naprawdę płaszcz Najświętszej Dziewicy, toteż ku tej urodzajnej górze zwracały się wszystkie moje pragnienia…

FILM Z CZUWANIA